Potwory, demony i kobieta bez przeszłości
Lubicie mroczne urban fantasy z nutą postapokalipsy? Jeśli tak, to dziś opowiem Wam o książce „Ciche miejsce”, która okazała się dla mnie dość nietypową lekturą.
Akcja rozgrywa się w świecie, gdzie miastami rządzą gangi narkotykowe, a ulicami przechadzają się potwory i demony. W tym brutalnym świecie żyją trimisy – wyjątkowe hybrydy ludzi, demonów i potworów. Jedną z nich jest Madeleine, tropicielka obdarzona nadnaturalnymi zdolnościami. Kobieta nie pamięta swojej przeszłości i właściwie nie ma żadnej wizji przyszłości. Kiedy otrzymuje zlecenie od szefa półświatka z DownTown i swojego mentora, Jean-Luka, jej zadaniem staje się odnalezienie Nicola Dubois. Problem w tym, że ma znaleźć człowieka bez twarzy.
W śledztwie pomaga jej Ezra Cohen – niezwykle zdolny haker, a jednocześnie ktoś, z kim łączy ją znacznie więcej niż tylko zawodowa współpraca. Wraz z rozwojem wydarzeń Madeleine zaczyna odkrywać fragmenty swojej przeszłości, a czytelnik razem z nią powoli poznaje prawdę o tym, kim naprawdę jest.
Muszę przyznać, że autorka bardzo umiejętnie buduje napięcie. Informacje o przeszłości głównej bohaterki dawkowane są stopniowo, dzięki czemu cały czas miałam ochotę czytać dalej i poznawać kolejne elementy układanki. Fabuła sprawia wrażenie dobrze przemyślanej i dopracowanej, a poszczególne wydarzenia mają swoje uzasadnienie.
Bardzo spodobał mi się również sam pomysł osadzenia historii w postapokaliptycznym świecie. Taki klimat świetnie współgra z mroczną atmosferą powieści i dodaje jej charakteru. Jednocześnie mam wrażenie, że potencjał tego świata nie został w pełni wykorzystany. Chętnie przeczytałabym więcej o samej nuklearnej zagładzie, która doprowadziła do obecnego stanu rzeczy. Kto ją spowodował? Dlaczego do niej doszło? Jak wyglądał świat podczas tych przemian? Owszem, pojawiały się pewne wzmianki, ale były one na tyle skąpe, że nie zapadły mi szczególnie w pamięć.
Warto również wspomnieć, że choć książka określana jest jako thriller urban fantasy, to moim zdaniem bardzo mocno zaznaczony jest w niej także wątek romansu erotycznego. Scen intymnych jest naprawdę sporo, dlatego warto mieć to na uwadze przed sięgnięciem po tę historię.
Ostatecznie „Ciche miejsce” okazało się całkiem ciekawą lekturą, choć jednocześnie różniło się od książek, które zazwyczaj wybieram. Nie jestem jeszcze pewna, czy sięgnę po drugi tom, ponieważ nie wszystko do końca trafiło w mój gust. Z drugiej strony zakończenie pozostawiło mnie z kilkoma pytaniami i sporą ciekawością dotyczącą dalszych losów bohaterów.
Jeśli lubicie mroczne urban fantasy, tajemnice z przeszłości głównych bohaterów oraz sporą dawkę romansu, być może „Ciche miejsce” będzie książką dla Was.



Komentarze
Prześlij komentarz