Czy przeszłość może skrywać historię, która na zawsze odmieni teraźniejszość?

 To już kolejna książka Dagmary Rek, po którą miałam przyjemność sięgnąć, dlatego z ciekawością i pewnymi oczekiwaniami zabrałam się za lekturę. Autorka ponownie zaprosiła mnie do świata swoich bohaterów, serwując historię, w której codzienność przeplata się z tajemnicą, a przeszłość skrywa sekrety czekające na odkrycie.

Dagmara Rek zaskakuje lekkością pióra, umiejętnością kreowania wyrazistych postaci i dużym wyczuciem w poruszaniu trudnych tematów. Potrafi budować napięcie, wzbudzać emocje i sprawić, że niektóre słowa zostają z czytelnikiem na dłużej. To prawdziwa czarodziejka słowa, która dociera nie tylko do naszego umysłu, ale przede wszystkim do serca.

Tym razem poznajemy dwie nastolatki – Sandrę i Karolinę. Dziewczyny pochodzą z zupełnie różnych rodzin. Jedna dorasta w atmosferze ciepła, miłości i zrozumienia, druga doświadcza surowości, ograniczeń i przekonania rodziców, że zawsze wiedzą najlepiej. Dwie odmienne rzeczywistości, dwa różne spojrzenia na wychowanie i potrzeby młodego człowieka. Ich drogi łączy przyjaźń, ale również pewne niezwykłe odkrycie.

Tytułowy zeszyt w skórzanej oprawie skrywa bowiem tajemniczą historię, która stopniowo odsłania przed bohaterami kolejne sekrety przeszłości. Znaczną część powieści zajmuje właśnie pamiętnik i muszę przyznać, że to ten fragment najbardziej przypadł mi do gustu. Historia Hiacynty, jej tęsknota za ukochaną osobą, emocje i uczucia zostały przedstawione niezwykle obrazowo. Czytając te zapiski, niemal można poczuć ciężar rozłąki, siłę miłości i wszystkie emocje, które towarzyszą osobie czekającej na kogoś bliskiego. To właśnie ta część opowieści najbardziej poruszyła moje serce.

Dagmara Rek z premedytacją dotyka ważnych i niełatwych tematów. Pokazuje, jak wielki wpływ na młodego człowieka mają rodzice, ich oczekiwania, podejście do wychowania i sposób okazywania uczuć. Porusza kwestie władczej matki, walki o własne marzenia, wartości pracy i pieniądza, a także potrzeby akceptacji. Przypomina, że dzieci nie muszą spełniać naszych ambicji ani realizować scenariuszy, które dla nich przygotowaliśmy. Powinniśmy życzyć im szczęścia, wspierać je, troszczyć się o nie, ale przede wszystkim kochać bez względu na oceny, osiągnięcia czy zdobyte nagrody.

Pozwólmy im dorastać, popełniać błędy, odkrywać siebie i spełniać własne pragnienia. Zaakceptujmy je takimi, jakie są, bo każde dziecko jest wyjątkowe i zasługuje na bezwarunkową miłość. Czasami zamiast kolejnych wymagań wystarczy rozmowa, ciepłe słowo i świadomość, że zawsze może liczyć na nasze wsparcie.


Muszę jednak przyznać, że mimo wielu zalet tej historii nie potrafiłam zaangażować się w nią tak mocno, jak początkowo oczekiwałam. Książka porusza ważne tematy, ma interesujący pomysł i oferuje kilka naprawdę wzruszających momentów, ale jako całość nie wciągnęła mnie bez reszty. Być może wpływ na to miało zestawienie dwóch tak skrajnie różnych rodzin, których poza przyjaźnią dziewczyn właściwie niewiele łączy. Momentami odczuwałam również pewien chaos w przedstawieniu rodziny Sandry. Początkowo jawi się ona jako niemal idealna, by później okazało się, że rzeczywistość wygląda nieco inaczej. Nie do końca przekonało mnie to przejście.

Nie zmienia to jednak faktu, że autorka potrafi pięknie opowiadać o uczuciach. Jej styl jest lekki, opisy plastyczne, a bohaterowie mają swoje charaktery i problemy. Warto docenić również sposób, w jaki przeplata współczesne wydarzenia z tajemniczą historią zapisaną na kartach odnalezionego zeszytu. Początkowo fabuła może wydawać się dość prosta i przewidywalna, ale z czasem autorka serwuje nam kilka zaskakujących niespodzianek, dzięki którym historia nabiera głębi.

„Zeszyt w skórzanej oprawie” to nastrojowa, życiowa i momentami wzruszająca opowieść, która skłania do refleksji nad relacjami rodzinnymi, miłością i słowami, których czasami nie potrafimy wypowiedzieć na czas. Choć nie porwała mnie tak mocno, jak się spodziewałam, znalazłam w niej wiele wartościowych myśli i fragmentów, które na długo pozostaną w mojej pamięci. Szczególnie tych zapisanych na kartach pamiętnika Hiacynty.

Polecam tę książkę młodzieży, która być może odnajdzie w niej cząstkę własnych doświadczeń, ale również dorosłym – szczególnie rodzicom. To dobra okazja, by na chwilę się zatrzymać i zastanowić, czy naprawdę słuchamy naszych dzieci, czy potrafimy je zrozumieć i czy dajemy im przestrzeń, by mogły być po prostu sobą.

"Bo czasami wystarczy jeden moment, jedno spotkanie lub nieoczekiwane odkrycie, aby nasze spojrzenie na świat i ludzi wokół całkowicie się zmieniło."

Komentarze

Popularne posty