Książka czytana w ramach booktouru.
Bezwzględny, zimny… ale czy na pewno bezduszny? Ta historia wciąga od pierwszych stron i nie pozwala się od niej oderwać. Poznajemy Julię, która pozornie ma wszystko, czego można by pragnąć, a jednak trafia w ręce Harisona. Staje się zabezpieczeniem spłaty długu, a zarazem zapłatą Browna. I nie chodzi tu o pieniądze.
W trakcie lektury poznajemy całą rodzinę Harisona. Jak sam przyznaje, w razie potrzeby pomoże i ochroni – bardziej z poczucia obowiązku niż z więzi. Jego dzieciństwo było naznaczone cierpieniem, dlatego wydaje się, że nic nie jest w stanie go złamać. Każdy jego ruch jest wcześniej zaplanowany. Jednak odkąd w jego domu pojawia się Julia, poznajemy go z zupełnie innej strony.
Michael nie jest bezpiecznym człowiekiem – wręcz przeciwnie. Na każdym kroku daje Julii do zrozumienia, że powinna się go bać. A jednak przy nim czuje się bezpiecznie. Jak to możliwe, że przy psychopacie, który ufa tylko sobie, można jednocześnie odczuwać strach i bezpieczeństwo?
Julia, mimo młodego wieku, nie należy do pokornych. Nigdy nie pasowała do salonów. Ma charakterek, który wielokrotnie pokazuje Michaelowi. Choć się go boi, za każdym razem się buntuje lub odszczekuje, co niesie za sobą różne konsekwencje. Sam Michael bywa nieprzyjemny i brutalny. Jak dokładnie wyglądają relacje między nimi – tego dowiecie się już z książki.
Autorka zadbała o sarkazm, mafijne sceny, ale wplotła również nutę romansu i delikatności. Akcja jest dynamiczna – cały czas coś się dzieje. Fabuła jest przemyślana i skrupulatnie poprowadzona. Napięcie budowane jest stopniowo, a tajemnice odkrywane dopiero w odpowiednich momentach. Podczas czytania czuć, że Michael ma wszystko pod kontrolą i z wyrachowaniem realizuje swój plan… z jednym wyjątkiem – jednej osoby nie jest w stanie sobie podporządkować.
Książka dostarcza sporo rozrywki, jednak pamiętajmy, że jest przeznaczona wyłącznie dla dorosłego czytelnika. Znajdziemy w niej mocne sceny tortur oraz zbliżeń. To prawdziwy rollercoaster emocjonalny, który trwa aż do samego końca. A zakończenie? Zdecydowanie nie daje wytchnienia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz