"Sztuka kamuflażu" Ivo Borecky PATRONAT

Recenzja w ramach współpracy patronackiej.


Długo zbierałam się do napisania tej recenzji. Nie dlatego, że książka jest zła (inaczej nie wzięłabym patronatu), ale z powodu mieszanych odczuć, które towarzyszyły mi po lekturze. Do tej pory mam w głowie jej treść, jednak trudno ubrać ją w słowa, by nie zdradzić zbyt wiele z wielowątkowej fabuły.

Sztuka kamuflażu to psychologiczny kryminał / thriller, w którym poznajemy bohatera tracącego z dnia na dzień niemal wszystko. Eryk  bo o nim mowa  mimo podeszłego wieku (bliżej mu do emerytury niż młodzieńczych lat) nie traci zimnej krwi. Ma kondycję, ale przede wszystkim trzeźwo myśli. A przynajmniej tak się wydaje. Podczas lektury niejednokrotnie miałam wrażenie, że równie dobrze mógłby być jednym z pacjentów psychiatryka.

Czytając, przypominała mi się powieść "Między światami" autorstwa Wojciech Kulawski, gdzie akcja długo wydaje się „normalna”, by w pewnym momencie odsłonić zupełnie inne, psychicznie zaburzone tło wydarzeń. To skojarzenie nie opuszczało mnie przez sporą część lektury.

Wracając jednak do głównej historii - obserwujemy metodyczne, przemyślane działania Eryka. To hazardzista, którego życie zmienia się diametralnie wraz ze zmianą właściciela miejsca, w którym funkcjonował. Zostaje pozbawiony dachu nad głową, trafia do ośrodka leczenia uzależnień, a w jego życiu pojawia się tajemniczy zleceniodawca kontaktujący się z nim za pomocą starego telefonu z obrotową tarczą. Później zaczyna go prześladować.

O co chodzi z telefonem? Jaką rolę odgrywa ośrodek? Tego oczywiście zdradzić nie mogę. Fabuła jest wielowątkowa i wymaga skupienia. Trzeba być uważnym „graczem”, by się nie pogubić, mimo że Eryk działa według przejrzystego planu. A przecież zawsze coś może pójść nie tak,  i wtedy cały misterny schemat trzeba aktualizować na bieżąco.

Nie ma tu chaosu, choć pierwsze spostrzeżenia mogą wydawać się jednoznaczne. Czy słusznie? Odpowiedź przychodzi dopiero na dalszych stronach. Język powieści nie jest wyszukany - raczej prosty, klarowny, bez zbędnych ozdobników. Dużo się dzieje, ale akcja nie pędzi jak pendolino. Czytelnik ma czas, by nadążyć za wydarzeniami i analizować to, co dzieje się między wierszami.

Autor porusza temat hazardu i jego konsekwencji: poczucia winy, utraty rodziny, społecznego napiętnowania. Na przykładzie Eryka pokazuje, kim chciał być, a kim się stał. Nie znajdziemy tu błyszczących żetonów, kasyn rodem z Las Vegas ani filmowej otoczki ryzyka i wielkich wygranych. To brudny świat, w którym każda decyzja ma swoją cenę, często bardzo wysoką.

Czuć napięcie, strach i presję. Każdy dzień może być tym ostatnim. Hazard jest jedynie tłem - pretekstem do opowieści o przegrywaniu, utracie zaufania, niszczeniu więzi i konsekwencjach własnych wyborów. To także historia walki z samym sobą.

Ta książka nie oferuje katharsis. Nie przynosi ukojenia. Zostawia czytelnika z niepokojem i pytaniami. Pokazuje ludzi, którzy perfekcyjnie opanowali sztukę ukrywania emocji i chłodnej kalkulacji. I właśnie dlatego zostaje w głowie na długo po odłożeniu jej na półkę.

Komentarze

Popularne posty