„Mroczne Wersety” – Jan B. Bełkowski | Kryminał z dużą dawką humoru
Są kryminały, które od pierwszych stron trzymają w napięciu, i są takie, które oprócz zagadki kryminalnej stawiają przede wszystkim na dobrą zabawę. „Mroczne Wersety” Jana B. Bełkowskiego zdecydowanie należą do tej drugiej kategorii.
Fabuła rozpoczyna się od nieoficjalnego zadania powierzonego duetowi policjantów. Na polecenie przełożonego mają odnaleźć zaginioną pisarkę. W kręgu podejrzanych szybko pojawiają się jej wydawca oraz wierny fan. Śledztwo opiera się na klasycznej zagadce kryminalnej, jednak od początku napotyka na spore trudności. Zaginiona była bowiem niezwykle ostrożna i nie ufała nowoczesnej technologii, przez co śledczy mają bardzo niewiele punktów zaczepienia.
Największym atutem powieści jest bez wątpienia duet głównych bohaterów. Policjanci doskonale się uzupełniają, a ich relacja wypada bardzo naturalnie. Trudno ich nie polubić, zwłaszcza że przez większość książki towarzyszą nam błyskotliwe, sarkastyczne dialogi i celne riposty, które skutecznie rozładowują napięcie. Humor jest obecny niemal na każdej stronie i nadaje historii lekkości.
Autor umiejętnie prowadzi śledztwo, stopniowo odsłaniając kolejne elementy układanki. Nie brakuje tajemnic, fałszywych tropów i sytuacji, w których zarówno bohaterowie, jak i czytelnik muszą zweryfikować swoje przypuszczenia. To kryminał, który bardziej stawia na klimat i relacje między postaciami niż na dynamiczną akcję.
Niestety, mimo wielu zalet, książka nie do końca przypadła mi do gustu. Momentami męczyłam się podczas lektury, a niektóre fragmenty wyraźnie spowalniały tempo. Dodatkowo twórczość zaginionej pisarki, wokół której obraca się cała historia, bardziej przypominała poradnik z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy niż powieść, co nie do końca trafiało w moje czytelnicze oczekiwania.
Mimo to uważam, że „Mroczne Wersety” są udaną komedią kryminalną. To książka, która nie wymaga od czytelnika doktoratu z kryminalistyki, aby dobrze bawić się podczas rozwiązywania zagadki. Humor, błyskotliwe dialogi oraz sytuacje, w których policjanci dosłownie wpadają „jak śliwka w kompot”, sprawiają, że trudno się przy niej nudzić.


.png)
Komentarze
Prześlij komentarz