"Przedostatni smok” – baśń nie tylko o smokach

 


„Przedostatni smok” to opowieść o Mieszku, który zasłynął jako pogromca smoka. Jak naprawdę wyglądało to legendarne starcie? Tego czytelnik dowiaduje się dopiero z kart powieści. Autor oddaje głos samemu Mieszkowi, dzięki czemu historia nabiera bardzo osobistego charakteru – to rycerz wspomina wydarzenia, które ukształtowały jego życie. Przy okazji nawiązuje również do wcześniejszej książki autora, „Klątwy”, której niestety nie miałam jeszcze okazji przeczytać. Już z niej wiadomo jednak, że Mieszko zyskał sławę wielkiego pogromcy smoków.

Jak przystało na dobrą baśń, pod warstwą przygody kryje się subtelne przesłanie. Język jest prosty, lekki i przystępny, dzięki czemu książkę czyta się bardzo przyjemnie. To fantasy z dużą dawką humoru, ale jednocześnie pełne trafnych spostrzeżeń na temat ludzi, ich wyborów i otaczającego świata.

Autor umiejętnie splata codzienność z magią. Fantastyczne stworzenia i niezwykłe wydarzenia są naturalnym elementem wykreowanej rzeczywistości, dlatego nie wydają się wymuszone ani oderwane od fabuły. Dzięki temu łatwo zanurzyć się w tej historii i uwierzyć w świat przedstawiony.

Choć książka jest skierowana do młodszych czytelników, motyw Krainy Cieni może okazać się nieco zbyt mroczny dla bardziej wrażliwych dzieci. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to opowieść, która potrafi zarówno rozbawić, jak i wzruszyć.

Na końcu książki znalazła się również informacja, że jej powstanie wsparły lokalne księgarnie. To miły akcent pokazujący, jak ważną rolę odgrywają niezależne miejsca promujące literaturę.

„Przedostatni smok” to jednak znacznie więcej niż historia o rycerzu walczącym ze smokiem. To opowieść o przemijaniu, rozliczaniu się z przeszłością i o nadziei, że nawet po wielu latach można odnaleźć w sobie siłę do odrodzenia. Autor pisze z pozornym chłodem i precyzją, ale między wierszami ukrywa emocje, które trudno nazwać, a jeszcze trudniej zignorować.

Mieszko nie jest nieskazitelnym bohaterem. To człowiek z bliznami, słabościami i własnymi tajemnicami. Właśnie dlatego tak łatwo uwierzyć w jego historię. Autor przypomina również, że prawdziwy smok nie zawsze ma łuski i zieje ogniem. Czasem jest nim to, z czym każdego dnia mierzymy się we własnym wnętrzu.

To baśń, która bawi, wzrusza i skłania do refleksji. Udowadnia, że dobre historie dla młodszych czytelników potrafią poruszyć również dorosłych i zostawić ich z czymś więcej niż tylko wspomnieniem ciekawej przygody.

Komentarze