"Przetłumacz mnie" - Od nienawiści po miłość z tajemnicami w tle czyli jak błędne bywa pierwsze wrażenie.

Lubicie historie, w których pierwsze wrażenie okazuje się bardzo mylące? Ja zdecydowanie tak i właśnie dlatego ta książka tak bardzo przypadła mi do gustu. Od samego początku wiedziałam, że będzie się działo. Znany muzyk, niepochlebna recenzja i pierwsze spotkanie, które trudno nazwać udanym, brzmi jak przepis na kłopoty, prawda? A uwierzcie mi, to dopiero początek. 


Lena od razu zyskała moją sympatię. Jest ambitna, odważna i nie boi się mówić tego, co myśli. Kiedy w zastępstwie kolegi trafia na wywiad z Natanem, nie przypuszcza, że ta znajomość wywróci jej życie do góry nogami. Po ich pierwszym spotkaniu ma o nim jak najgorsze zdanie i pisze bardzo niepochlebną recenzję. Tylko że, jak to często bywa, życie szybko pokazuje, że nie wszystko jest takie, jakim wydaje się na pierwszy rzut oka.

Bardzo podobało mi się to, że autorka nie poszła na łatwiznę. Relacja Leny i Natana rozwija się stopniowo. Jest między nimi sporo słownych przepychanek, wzajemnych uszczypliwości i chemii, którą czuć niemal od pierwszych stron. Z przyjemnością obserwowałam, jak powoli zaczynają dostrzegać w sobie coś więcej niż tylko irytujących przeciwników.

I właśnie wtedy, gdy byłam już przekonana, że wiem, w jakim kierunku zmierza ta historia, autorka postanowiła mnie zaskoczyć. Na scenę wkracza Adrian - kolega Leny z wydawnictwa, który również nie pozostaje obojętny na jej urok. Muszę przyznać, że zazwyczaj nie przepadam za trójkątami miłosnymi, ale tutaj ten wątek naprawdę mnie zaciekawił i w naturalny sposób wpisał się w całą historię.

Ogromnym plusem okazał się również wątek stalkera. Tajemnicze listy i narastające poczucie zagrożenia sprawiły, że książka nie była jedynie romansem. Co chwilę zadawałam sobie pytanie, kim jest osoba stojąca za tym wszystkim i jaki ma cel. Lubię, kiedy autor potrafi utrzymać napięcie, a tutaj zdecydowanie mu się to udało.


Na uwagę zasługuje także motyw fuzji wydawnictw. Choć sam w sobie nie jest niczym odkrywczym, świetnie napędza całą fabułę i staje się początkiem wielu zmian w życiu Leny – zarówno zawodowych, jak i prywatnych. To właśnie dzięki temu bohaterka zaczyna inaczej patrzeć na swoje życie i podejmowane decyzje.

Ta książka dostarczyła mi dokładnie tego, czego od niej oczekiwałam emocji, napięcia, romantycznych momentów i kilku naprawdę zaskakujących zwrotów akcji. Czytało mi się ją bardzo szybko, bo autorka ma lekki styl, a rozdziały wręcz zachęcają do przeczytania „jeszcze tylko jednego”. No i oczywiście skończyło się tak, jak zwykle zarwałam kawałek nocy.

Jeśli lubicie romanse z motywem enemies to lovers, odrobiną tajemnicy, wyrazistymi bohaterami i historiami, które potrafią zaskoczyć, to myślę, że warto dać tej książce szansę. Ja spędziłam z nią naprawdę bardzo miło czas i z chęcią sięgnę po kolejne tomy.

Komentarze

Popularne posty