Ile w micie jest legendy, a w legendzie historii i prawdy
W ramach współpracy recenzenckiej przeczytałam książkę „Mit mitów” autorstwa Paula Sado. To, co mogę o niej powiedzieć na pewno, to fakt, że jest obszerna i wymagająca. Autor zawarł w niej wiele informacji historycznych, a sama fabuła opiera się na wyścigu z czasem oraz poszukiwaniu tajemniczego artefaktu. Dwójka bohaterów podąża za kolejnymi wskazówkami, odkrywając następne tropy. W związku z tym podróżują po Europie, posługując się mapami pochodzącymi z czasów rozbiorów Polski.
Autor sprawnie wplótł wątki historyczne w powieść, choć można dostrzec kilka drobnych niedociągnięć. Nie wpływają one znacząco na odbiór książki, jednak momentami mogą męczyć czytelnika. Dla mnie takim elementem były częste powtórzenia dotyczące tego, jak bohaterowie wtapiają się w tłum, by uniknąć rozpoznania przez obserwatorów. Tego typu przypomnienia pojawiały się zbyt często. W trakcie ich misji było oczywiste, że będą starali się działać w ukryciu, zwłaszcza gdy okazało się, że chętnych do zdobycia artefaktu jest znacznie więcej.
Uważam, że tak częste podkreślanie tego samego aspektu niewiele wnosiło do fabuły. Drugą trudnością okazały się dialogi prowadzone w języku niemieckim. Mimo że znam jego podstawy, brak przypisów z tłumaczeniem utrudniał pełne zrozumienie niektórych fragmentów. Nie ma ich wiele, jednak ich objaśnienie z pewnością ułatwiłoby lekturę.
Pomimo tych drobnych zastrzeżeń uważam „Mit mitów” za udaną książkę. Sama historia, nawiązania do wydarzeń historycznych oraz opowieści mające ukryć prawdę o poszukiwanym artefakcie skutecznie wciągały mnie w fabułę. Sama chciałam rozwikłać zagadkę jego położenia i odkryć, czego bohaterowie tak naprawdę szukają. Oczywiście droga do rozwiązania wszystkich wskazówek była pełna przeszkód i wymagała od nich niemałego wysiłku.
Książka stanowi interesujące połączenie teologii i filozofii z wyraźnym kryminalnym zabarwieniem. Choć autor określa całość mianem fikcji literackiej, w posłowiu dowiadujemy się, że niektóre postaci i wydarzenia mają swoje odpowiedniki w rzeczywistości. Szczególnie interesujące było dla mnie wyszczególnienie elementów opartych na faktach, dzięki czemu czytelnik może samodzielnie zgłębić wybrane zagadnienia.
Na ogromną pochwałę zasługuje wiedza autora, którą przelał na karty „Mitu mitów”, tworząc powieść o wyrazistym i niewątpliwie kontrowersyjnym wydźwięku. Poruszając wiele tematów natury religijnej, Sado zahacza o kwestie filozoficzne, egzystencjalne i refleksyjne, skłaniając do zastanowienia się nad sposobem postrzegania świata. W zależności od doświadczeń i świadomości czytelnika treść ta może rezonować na wiele różnych sposobów.
Zakończenie pozostaje otwarte i wyraźnie zostawia przestrzeń na kontynuację. Ja już zacieram ręce i z niecierpliwością czekam na kolejny tom, którego akcja ma zostać ulokowana za malborskimi murami.



Komentarze
Prześlij komentarz