Przyjaźń, która miała być tylko przyjaźnią…

 Tori i Eric są najlepszymi przyjaciółmi. Znają się od lat, doskonale się rozumieją i mogą na siebie liczyć. Wszystko wydaje się idealne… przynajmniej dopóki nie spojrzymy na tę relację oczami Tori. Dziewczyna od dawna skrycie wzdycha do Erica, podczas gdy on nie ma pojęcia, że jego najlepsza przyjaciółka darzy go czymś więcej niż przyjaźnią.

Sytuacja komplikuje się, kiedy Eric prosi Tori o nietypową przysługę. Jego rodzice mają go odwiedzić, a on chce uniknąć niewygodnych pytań dotyczących życia uczuciowego. Rozwiązanie? Tori ma przez tydzień udawać jego narzeczoną. Dla niego to tylko niewinna gra. Dla niej – prawdziwe emocjonalne wyzwanie.

I właśnie ten pomysł jest jednym z największych atutów „Przyjacielskiego układu”. Motyw udawanego związku połączony z relacją friends to lovers daje autorce sporo możliwości do budowania napięcia, niezręcznych sytuacji i oczywiście romantycznej chemii. Tori musi mierzyć się z własnymi uczuciami, jednocześnie udając, że wszystko jest pod kontrolą. Eric natomiast stopniowo zaczyna dostrzegać, że ich relacja może wyglądać zupełnie inaczej, niż dotąd sądził.

Monika pisze lekko, przystępnie i bardzo swobodnie. To jedna z tych książek, które czyta się szybko i bez wysiłku. Dużą zaletą są dialogi – naturalne, płynne i dobrze dopasowane do charakterów bohaterów. Dzięki perspektywie zarówno Tori, jak i Erica możemy lepiej zrozumieć ich emocje, obawy i motywacje. Szczególnie interesujące jest obserwowanie, jak granica między przyjaźnią a czymś więcej zaczyna się zacierać.

Relacja głównych bohaterów wypada wiarygodnie. Nie dostajemy nagłego, niewiarygodnego olśnienia, ale raczej stopniowe odkrywanie tego, co być może od dawna było między nimi, tylko żadne z nich nie chciało lub nie potrafiło tego nazwać. Jest chemia, są emocje i oczywiście kilka scen, które mogą wywołać uśmiech na twarzy.


„Przyjacielski układ” nie jest jednak książką, która próbuje być czymś więcej, niż jest. To przede wszystkim lekki romans obyczajowy, idealny na wieczór, weekend albo moment, kiedy potrzebujemy po prostu odpocząć od cięższych historii. Fabuła jest nieskomplikowana, akcja płynie sprawnie, a całość ma przyjemny, ciepły klimat.

Nie znajdziemy tutaj historii, która zostanie z nami na długo. I chyba nie taki był jej cel. To raczej literacki reset – książka na poprawę nastroju, z romantycznym napięciem, sympatycznymi bohaterami i dobrze znanym motywem przechodzenia od przyjaźni do miłości.

Jeśli lubicie friends to lovers, udawane związki i historie, w których bohaterowie muszą w końcu skonfrontować się z uczuciami, które od dawna próbują ignorować, „Przyjacielski układ” może być przyjemnym wyborem.

Lekka, sympatyczna i niewymagająca lektura, która idealnie sprawdzi się jako odskocznia od codzienności. Czasem właśnie takiej książki potrzeba.

Komentarze

Popularne posty