„Przyjaźń to za mało” – kiedy przyjaźń przestaje wystarczać
Po pierwszym tomie, który naprawdę przypadł mi do gustu, z ogromnym entuzjazmem sięgnęłam po kolejną część. Miałam nadzieję na emocje, chemię między bohaterami i historię, która wciągnie mnie od pierwszych stron… i zdecydowanie się nie zawiodłam! „Przyjaźń to za mało” Moniki Repalskiej to intensywny romans, w którym naprawdę sporo się dzieje, a Zoe i Seth zdecydowanie nie zamierzają ułatwiać sobie życia.
Tym razem poznajemy bliżej Zoe i Setha – dwoje ludzi, których pozornie łączy przyjaźń, ale pod powierzchnią od dawna kryje się coś znacznie silniejszego. Problem w tym, że uczucia nie zawsze przychodzą w odpowiednim momencie, a los najwyraźniej ma wobec tej dwójki zupełnie inne plany.
Zoe od najmłodszych lat obserwowała toksyczną relację swoich rodziców. Zdrady, wybaczenia, kolejne rozczarowania… Nic dziwnego, że doświadczenia z dzieciństwa odcisnęły na niej piętno. Kobieta nie wierzy w miłość, boi się zaangażowania i za wszelką cenę stara się nie dopuścić do siebie uczuć. Łatwiej jest przecież niczego nie czuć, niż po raz kolejny pozwolić komuś złamać sobie serce.
A wtedy na jej drodze pojawia się Seth. Mężczyzna należy do paczki jej znajomych, więc teoretycznie są sobie bliscy. W pewnym sensie się przyjaźnią, znają się, spędzają ze sobą czas… tylko że między nimi od dawna iskrzy. I właśnie ta niewypowiedziana chemia sprawia, że ich relacja jest tak niezwykle wciągająca.
Bo co zrobić, kiedy osoba, przed którą najbardziej próbujesz uciec, okazuje się tą, przy której chciałabyś zostać?
Zoe i Seth mają przed sobą naprawdę długą drogę. Nie będzie łatwo, prosto ani spokojnie. Będą zakręty, trudne decyzje, nieporozumienia, emocje i sytuacje, które wystawią ich relację na próbę. A kiedy konsekwencje wspólnie spędzonej nocy jeszcze bardziej komplikują ich sytuację, robi się naprawdę ciekawie.
„Każde wspomnienie, każde słowo, które kiedykolwiek między nami padło, wraca do mnie z nową siłą…”
I chyba właśnie emocje są tym, co najbardziej zapamiętam z tej historii. Nie jest to spokojny romans, w którym wszystko dzieje się powoli i bez większych niespodzianek. Tutaj akcja pędzi do przodu, a wraz z kolejnymi wydarzeniami pojawiają się następne dramaty, afery i problemy.
Autorka porusza również trudniejsze tematy - rodzinne relacje, konsekwencje doświadczeń z przeszłości, lęk przed miłością i bliskością. To wszystko sprawia, że historia Zoe i Setha nie jest wyłącznie romansem. Za ich decyzjami stoją emocje, rany i doświadczenia, które nie pozwalają tak po prostu zapomnieć o przeszłości.
Jednocześnie książka została napisana bardzo lekkim i przyjemnym stylem, dzięki czemu czyta się ją naprawdę szybko. To jedna z tych historii, przy których zaczynasz czytać „tylko jeden rozdział”, a chwilę później orientujesz się, że jesteś już w połowie.
I właśnie dlatego uważam, że „Przyjaźń to za mało” jest świetną propozycją na lato, urlop czy podróż. To książka krótka, ale intensywna. Dużo się tutaj dzieje, emocje nie pozwalają się nudzić, a historia potrafi wciągnąć na kilka godzin.
Ja bawiłam się przy tej historii naprawdę dobrze. Były emocje, były momenty, w których chciałam potrząsnąć bohaterami, było napięcie, trochę dramatu i oczywiście uczucia, które nie chciały dać o sobie zapomnieć.



Komentarze
Prześlij komentarz